poniedziałek, 11 kwietnia 2011

System do testów QCLICK

Dziś chciałybyśmy przedstawić kolejną nowinkę techniczną coraz częściej używaną w szkołach. Mowa o systemie do testów QCLICK, ułatwiającym nauczycielom np. przeprowadzanie sprawdzianów czy głosowań.

System QCLICK jest łatwym w użyciu narzędziem, umożliwiającym obiektywną ocenę rezultatów nauczania poprzez interaktywną współpracę prowadzącego i słuchaczy, gdzie potrzebne jest zebranie opinii większego grona ludzi.

Każdy pilot posiada zestaw klawiszy pozwalający na wybranie właściwej odpowiedzi. Piloty rozdawane są uczniom lub uczestnikom narady, którzy za ich pomocą udzielają odpowiedzi na pytania wyświetlane na ekranie.

System świetnie sprawdza się podczas:
- błyskawicznego sprawdzania poziomu opanowania materiału (interaktywne testy)
- badania opinii
- quizów, interaktywnych zabaw itp.

Pomysł wydaje nam się udany, ponieważ urządzenie to jest łatwe w obsłudze i ułatwia pedagogom sprawdzanie wiedzy swoich podopiecznych. Uczniowie nie mają praktycznie możliwości ściągania - nauczyciel wyświetla na tablicy pytania, a dzieci zaznaczają prawidłową według nich odpowiedź, klikając na swoim pilocie odpowiedni przycisk. Sprawdzenie, czy rozwiązania są poprawne nie wymaga w ogóle czasu = jest to proces automatyczny. Wszyscy od razu widzą, czy dobrze odpowiedzieli na dane pytanie. Zaoszczędza się dzięki tej metodzie czas sprawdzającego, kartki wyrywane z zeszytów, a także czas lekcji. Jesteśmy więc zdecydowanie na tak! (Oczywiście mówimy jedynie o TESTACH - taki sposób sprawdzania wiedzy nie powinien być w szkole jedyny.)


A co Wy sądzicie o takich urządzeniach? Zapraszamy do komentowania! :)

Ceny takich systemów można znaleźć na stronie: http://tabliceinteraktywne.com/systemy-do-testow,37.html
Źródło: http://www.multimediawszkole.pl/systemy_do_testow_qclick

wtorek, 5 kwietnia 2011

Komputer dla pierwszaka



Od jakiegoś czasu tematem numer jeden w aspekcie edukacji medialnej stał się plan polskiego rządu, dotyczący zakupienia laptopów dla wszystkich pierwszoklasistów. Od nowego roku szkolnego, wszystkie dzieci rozpoczynające naukę w szkole podstawowej, mają otrzymać na własność netbooka. Wartość tego sprzętu szacuje się na ok. 400 zł. Rząd chce wydać na tę inwestycję miliard złotych, pochodzący z koncesji sieci telefonicznych (Plus, Orange, Era). Projekt ma objąć wszystkich pierwszaków, czyli ok. 350 tys. dzieci. Tym sposobem władze chciałyby wyrównać szanse edukacyjne w małych miejscowościach i zrewolucjonizować polskie szkolnictwo.

Jednak czy ten pomysł ma szanse spełnić swoje zamierzenia? Czy wprowadzenie tak olbrzymiej zmiany w edukacji jest w naszych warunkach możliwe? Mamy co do tego wiele wątpliwości.

Po pierwsze, jak miałyby wyglądać zajęcia z wykorzystaniem owych netbooków? Czy dzieci uczyłyby się pisać w tradycyjny sposób? Jak czytałyby lektury? Czy również na ekranach komputerów? Lekcje, na których korzystałoby się z komputerów, wymagają ponadto odpowiedniego przygotowania ze strony nauczyciela. Według Lechosława Hojnackiego, wykładowcy nowych technologii w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej, barierą cyfryzacji polskiej szkoły nie jest sprzęt, lecz właśnie brak u nauczycieli umiejętności związanych z używaniem Internetu i komputerów w edukacji. Co więcej dzisiejszych czasach często zdarza się tak, że to dzieci są bardziej biegłe w obsłudze nowoczesnych urządzeń, niż dorośli. Mogłyby mieć więc w klasie miejsce dość niezręczne sytuacje.
Nie wiemy również nic o programie nauczania opartego na użytkowaniu laptopów. Czy zostanie on tak zmieniony, by komputery nie były tylko gadżetami, którymi rząd może się pochwalić?

Naszą kolejną wątpliwością jest fakt, w jaki sposób komputery byłyby przechowywane? Czy dzieci codziennie przynosiłyby je do szkoły w plecakach? A co z książkami? Czy byłyby jeszcze uczniom potrzebne?
Następne pytania dotyczą sieci - czy jest możliwe we wszystkich, nawet najmniejszych miejscowościach, by objąć całą szkołę bezprzewodowym Internetem? Z jakimi kosztami miałoby się to wiązać?
Na tym nie kończą się jednak nasze obawy. Pytamy również, jakiej jakości będzie zakupiony przez rząd sprzęt. Wiemy, że cena laptopa ma wynosić ok. 400 zł. Czy możemy liczyć na to, że nie zepsują się przez trzy lata planowego ich użytkowania przez maluchy?
Następną kwestią są problemy zdrowotne wynikające ze zbyt długiego siedzenia przed ekranem komputera. Wady wzroku czy postawy, są dziś wśród dzieci prawdziwą plagą. Wprowadzenie na stałe do szkoły netbooków nie polepszy tej sytuacji.

Jak widzimy, projekt obdarowania dzieci komputerami niesie z sobą więcej wątpliwości, niż jasno określonych wytycznych. Więcej jest pytań niż odpowiedzi. Przez to, że nie znamy nowego programu nauczania, trudno jest ocenić nam, jak przyjąłby się on w realiach polskiej szkoły. Pytamy więc, za Agatą Wilam, założycielką Uniwersytetu Dzieci: "Czemu nie zrobić najpierw jakiegoś poważnego pilotażu, zamiast od razu hurtem rozdawać laptopy?".
Zdajemy sobie także sprawę, iż miliard złotych to niemała suma. Skoro rząd decyduje się już na tak poważny wydatek, powinien naszym zdaniem zacząć od rzeczy niecierpiących zwłoki. Jedną z takich kwestii są zmieniające się co rusz podręczniki szkolne oraz ich ceny, przerastające często możliwości rodziców (zwłaszcza, gdy mają kilkoro dzieci w wieku szkolnym) - szczegóły tutaj.

Ideą projektu było wyrównanie szans edukacyjnych wszystkich dzieci. Jednak jak wynika z badań, ponad 90% uczniów ma w domu komputery, w większości z dostępem do Internetu. Czy więc tak poważne przedsięwzięcie ma w ogóle rację bytu? Drugim założeniem planu rządowego, jest przekazywanie wiedzy dotyczącej mądrego korzystania z Internetu. Chodzi tu głównie o jego zastosowania edukacyjne. Uważamy, że jest to rzeczywiście potrzebne najmłodszym użytkownikom, jednak program takich zajęć można by z łatwością zrealizować na zajęciach informatyki.

Wprowadzenie tak dużej zmiany do szkół powinno łączyć się z reformą całego systemu edukacji. Bez tego, samo rozdanie uczniom laptopów nie wpłynie pozytywnie na ich rozwój i szybsze uczenie się. W sytuacji gdy nauczyciele nie są odpowiednio przygotowani do prowadzenia nowego typu zajęć, nic się nie zmieni.

Źródła:
http://wyborcza.pl/1,76842,9331283,Laptop_dla_ucznia__Drugie_podejscie.html
http://szkola.wp.pl/kat,108802,title,Miliard-zlotych-na-netbooki,wid,13264821,page,3,wiadomosc.html
http://wyborcza.pl/1,76842,9343822,Laptop_dla_pierwszaka__Internet_zaniedbany_jak_edukacja.html

wtorek, 29 marca 2011

TABLICE KOPIUJĄCE I WIZUALIZERY

Czy kiedykolwiek miałeś problem w nadążeniu z pisaniem notatek podczas lekcji? Gubiłeś wątek bądź nie mogłeś się skupić? Takie sytuacje zdarzyły się uczniom i studentom z pewnością nie raz. W odpowiedzi na ich potrzeby, powstała TABLICA KOPIUJĄCA.
Urządzenie to umożliwia nanoszenie notatek przy użyciu tradycyjnych markerów suchościeralnych, a następnie zeskanowanie naniesionej treści i zapisanie jej na przenośnej pamięci USB, czy też wydrukowanie.

















Lekcje można urozmaicić poprzez współpracę tablicy i WIZUALIZERA, który umożliwia obserwację małych obiektów i zjawisk mikroskopowych na dużym ekranie, a także bezpośrednią analizę i zapisywanie notatek na wyświetlonym obrazie.Wszystkie cenne eksponaty mogą zostać powiększone i pokazane uczniom w tym samym czasie.


Więcej informacji o tablicach  kopiujących oraz wizualizerach znajdziecie tutaj: http://www.multimediawszkole.pl/tablice_kopiujace

Pozdrawiamy! :)

środa, 23 marca 2011

Tradycja czy nowoczesność?

W dobie intensywnego rozwoju nowoczesnych technologii, nie jest niczym zaskakującym fakt, iż pewne rozwiązania zaczęto wykorzystywać w edukacji. Przykłady można mnożyć: tablice interaktywne, monitoring, dzienniki elektroniczne, rzutniki, strony internetowe szkół, telewizory... W tym miejscu nasuwa się pytanie - czy dla edukacji takie udogodnienia są niezbędne? Czy metamorfoza szkolnictwa pozytywnie wpływa na rozwój i kształcenie dzieci? Kwestie te wydają się nam bardzo wątpliwe.


Mimo, że nikt nie podważa użyteczności komputerów i Internetu, pojawiają się również głosy przeciwko ich zastosowaniu w kształceniu dzieci.

W dzisiejszych czasach biblioteki świecą pustkami. Dlaczego? Ponieważ wszelkie potrzebne informacje znajdziemy w Internecie. Z jednej strony jest to duże udogodnienie, jednak patrząc na tę sprawę bardziej obiektywnie widzimy, iż wpływa to negatywnie na rozwój młodego pokolenia. Dzieci rozleniwiają się, gdyż wszystko czego potrzebują, mają (za sprawą Internetu) na wyciągnięcie ręki. Kiedyś trzeba było wykazać się inicjatywą, by napisać zadane wypracowanie - przeczytać odpowiednią literaturę, po którą należało wybrać się do biblioteki. Dziś wystarczy włączyć komputer, skopiować wyszukany materiał, i - gotowe. Część uczniów nie czyta nawet treści danej pracy. Ich wyobraźnia, umiejętności składnego wypowiadania się, analizy i syntezy informacji - w ogóle się nie rozwijają. Kolejnym negatywnym następstwem korzystania z komputerów jest szerząca się wśród uczniów dysortografia i dysgrafia. Dziś, gdy większość prac należy oddać nauczycielowi drogą mailową bądź w formie druku, młodzież nie ma szans na opanowanie poprawnego pisania, gdyż wszystkie błędy są automatycznie poprawiane. Częste korzystanie z komputerów powoduje też konsekwencje zdrowotne. Obecnie wady wzroku i postawy stały się wśród dzieci prawdziwą plagą.

Coraz bardziej popularnym urządzeniem, zwłaszcza w szkołach podstawowych, staje się tablica interaktywna. Również co do jej pozytywnego wpływu mamy pewne wątpliwości. Nie dość, że tego typu sprzęt jest niezmiernie drogi (od 4 tys. wzwyż - szczegóły tutaj) oraz męczy wzrok dzieci, to do jego użytkowania potrzebne są dodatkowe umiejętności nauczyciela, a także poświęcenie większej ilości czasu przed lekcją, do przygotowania całego zestawu.
Kolejnym nowoczesnym 'udogodnieniem' są elektroniczne dzienniki. Miały one odciążyć nauczycieli, jednak nie jesteśmy pewne, czy spełniają swoje zadanie. Najistotniejszym problemem związanym z użytkowaniem takich dzienników, jest ryzyko awarii systemu - w tej sytuacji, wszystkie oceny mogą ulec skasowaniu. Możliwe jest też włamanie się do bazy danych. Nauczyciele skarżą się dodatkowo na trudności w obsłudze dziennika - jest to z pewnością spowodowane niedoskonałościami całego programu.


Oprócz kształcenia intelektualnego, należałoby również poruszyć temat rozwoju emocjonalnego dzieci i młodzieży. Niestety - i w tym przypadku nowoczesne technologie wywierają jedynie szkodliwy wpływ. Blogi, czaty, gry on-line - to dzisiejsze podwórko, plac zabaw i boisko do gry w piłkę. Dlaczego w pogodny, wiosenny dzień, widzimy na dworze tak mało dzieci? Gdyż te atrakcje zostały wyparte przez KOMPUTER. Jest to zjawisko zatrważające, bowiem nasze pociechy coraz rzadziej potrafią wymyślać twórcze, wykorzystujące wyobraźnię zabawy 'w realu',  a coraz częściej zatracają się w rzeczywistości wirtualnej. Młodzieży także łatwiej jest podzielić się swoimi przeżyciami i uczuciami na blogu lub portalu społecznościowym, niż opowiedzieć o wszystkim swoim przyjaciołom podczas kawy czy spaceru. W niektórych przypadkach może dojść nawet do uzależnienia. Wówczas niezbędna jest pomoc psychologa.

Czy Wy również zaczynacie tęsknić za tradycyjną szkołą? Zieloną tablicą, zapachem kredy, śmiechem dzieci bawiących się przed szkołą - bez komórek, Internetu i telewizorów w każdej sali?
Porównując wychowanków szkół dawnych i nowoczesnych, widzimy dużą różnicę. Mamy nieodparte wrażenie, że nowoczesne technologie, paradoksalnie odbierają dzieciom prawo do rozwoju intelektualnego i powodują zubożenie ich myślenia.

Pozdrawiamy.
:)

sobota, 19 marca 2011

E-learning, czyli szkoły on-line

E-learning to nauczanie na odległość z wykorzystywaniem technik komputerowych, głównie Internetu.
E-learning jest coraz częściej stosowany zarówno na płaszczyźnie tradycyjnej edukacji, jak i w świecie biznesu. Według amerykańskich analityków rynku, w firmach, w których zastosowano rozwiązania e-learningu i zarządzania wiedzą, czas szkoleń zredukowano o 70 %, koszty podróży o 50 %, a równocześnie liczba przeszkolonych pracowników wzrosła o 25 %.

Nauczanie on-line jako alternatywa dla szkoły powszechnej.
Czy taka nauka odnosi sukcesy? Otóż szkoły internetowe to bardzo dobre rozwiązanie dla osób , które z różnych przyczyn nie mogą wychodzić z domu. Są pomocne nie tylko dla osób niepełnosprawnych fizycznie ale również dla osób dotkniętych chorobą, która uniemożliwia im normalne funkcjonowanie. Dzięki takim szkołom (dzięki lekcjom on-line), można zdobyć upragniony tytuł albo maturę.

Część osób krytykuje e-learning, ponieważ brakuje w nim bezpośredniego kontaktu z nauczycielem czy rówieśnikami. Większa część zwolenników e-learningu uważa, że taka krytyka jest bezpodstawna, gdyż relacje międzyludzkie można rozwijać w inny sposób, np. za pomocą programów audio, wideo, jak również za pośrednictwem czatów, poczty elektronicznej itp.Oczywiście rozwiązania te nigdy nie zastąpią prawdziwych kontaktów, ale mogą być ich czasowym zamiennikiem.



Pozdrowienia,
M.

piątek, 18 marca 2011

Interaktywny Plac Zabaw

W ramach projektu "Przedszkole mediów", opracowanego przez Centrum Sztuki WRO, w 2008 roku powstał pomysł Interaktywnego Placu Zabaw. Jest to zabawa skierowana przede wszystkim do przedszkolaków i uczniów najmłodszych klas szkoły podstawowej. Więcej informacji o tym przedsięwzięciu znajdziecie tutaj. Twórcy Interaktywnego Placu Zabaw zostali laureatami Nagrody Kulturalnej "Gazety Wyborczej" wARTo za rok 2008. 


Od tego czasu, placówki tego typu zaczęły powstawać w innych miastach, m.in. w Szczecinie, Warszawie, Toruniu czy Lublinie. Jest to wspaniała atrakcja dla maluchów, umożliwiająca im oswojenie się ze skomplikowanymi technologiami. Projekt ten wykorzystuje nowoczesne narzędzia medialne takie jak: kamera, komputer czy system detekcji ruchu. Interaktywne instalacje, zaaranżowane w formie swoistego laboratorium zmysłów, są niezwykle zajmujące dla młodych odkrywców. Wprowadzają ich wręcz w magiczny świat, przepełniony kolorem, światłem, fakturą i perspektywą. 

Wystawa Interaktywnego Placu Zabaw zorganizowana w Lublinie, przyciągnęła wielu uczestników. Odbyła się ona w dniach od 2 września do 10 października 2010 roku w Warsztatach Kultury. Więcej na jej temat opowie Małgorzata Gawlik, asystentka d/s realizacji projektów WRO: 


Z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję wystawy w naszym Trójmieście! (pierwsza wystawa w Gdańsku odbyła się w 2008 roku)

Pozdrawiam,
Asia :)

środa, 16 marca 2011

Komputer a oczy

Pisałyśmy już wcześniej o wielu szkodliwych aspektach korzystania z nowoczesnych technologii, związanych z rozwojem psychicznym dzieci. Teraz chciałybyśmy nawiązać do bardziej przyziemnych problemów, jakie wiążą się z siedzeniem przed monitorem.

Kto z nas nie doświadczył przykrych konsekwencji długiego wpatrywania się w ekran? Do najczęstszych symptomów tzw. CVS (Computer Vision Syndrom) należą: ból oczu, suchość, pieczenie, niewyraźne widzenie, zaczerwienienie. Aby chronić nasze oczy przed promieniowaniem, dostępne na rynku są filtry antyodblaskowe, które minimalizują odblaski, zwiększające zmęczenie oczu, a także zwiększają kontrast i nasycenie kolorów.

Ważna jest też niezwykle higiena pracy przy komputerze. Promieniowanie komputera niszczy naturalną jonizację powietrza, przez co twarz człowieka przyciąga cząsteczki kurzu jak monitor. Wywołuje to często reakcje alergiczne i podrażnienie oczu, dlatego tak ważne jest wietrzenie pomieszczenia z komputerem. Zaleca się również częste przerwy w użytkowaniu komputera, aby wzrok mógł odpocząć. Ważną rzeczą jest też mruganie, w celu nawilżenia rogówki oka. Osobom noszącym okulary radzimy natomiast, aby zaopatrzyły się w szkła z antyrefleksami, które eliminują męczące i szkodliwe dla oczu odbicia światła od powierzchni szkieł, zwiększając tym samym komfort widzenia.

Asia:)
Źródła:
www.oko.info.plwww.przychodnia.pl